Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przedwiośnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przedwiośnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Żywe obrazy na użytek dziatwy w wieku szkolnym

Wraz z wolnym rynkiem wykształcił się w polskiej kinematografii nowy, endemiczny gatunek filmowy: "żywe obrazy na użytek dziatwy w wieku szkolnym". Ilustruje się mianowicie lektury i podręczniki, do których i tak już prawie żaden uczeń nie zagląda. Udało się tego uniknąć chyba tylko Kolskiemu (Krall, Gombrowicz) i Wajdzie (Fredro, Mickiewicz, Iwaszkiewicz). Że o całkowitej amnezji, która dotknęła polskich plakacistów, nie wspomnę...


STARA BAŚŃ. KIEDY SŁOŃCE BYŁO BOGIEM, reż. Jerzy Hoffmann, POL 2003
Starożytni pytali "po co?", zastanawiając się nad sensem ludzkiej egzystencji. Nas to pytanie dopada w kinie, ale, jak wiadomo, jesteśmy karłami stojącymi  na ramionach olbrzymów.


PRZEDWIOŚNIE, reż. Filip Bajon, POL 2001
Jak zmarnować ze szczętem tuzy polskiego teatru; jak, mając znakomitych tancerzy (Stuhr i Damięcki) zaprzepaścić scenę balu i jak calutką ekipą stawać na rzęsach, by ukryć nikczemność postury i fizjonomii Borysa Szyca. 


QUO VADIS, reż. Jerzy Kawalerowicz, POL 2001
Reżyserzy też ludzie: niektórzy starzeją się z godnością, niektórzy - no właśnie...


BITWA WARSZAWSKA 1920, reż. Jerzy Hoffman, POL 2011
Chyba jeszcze nigdy polskie konotacje terminu "3D" nie były tak bardzo na miejscu.