środa, 4 września 2013

GDYBY PARADŻANOW BYŁ GREKIEM


Meteora (Μετέωρα), reż. Spiros Stathoulopoulos, GRE-GER-FRA 2012

Do Teodora prowadzi niezliczona ilość stopni, do Uranii nie ma żadnej ścieżki poza napowietrzną. Spotykają się pośrodku pejzażu nie zmienionego od siedmiuset nieomal lat. Można zejść w doliny, ale tam już trudniej odnaleźć harmonię świata.

Stathoulopoulos pisze film jak ikonę i wbrew tekstom promocyjnym nie stawia bohaterów przed wyborem między wiarą a miłością - do Boga, który ma nieskończoną ilość aspektów, wiedzie nieskończona ilość dróg.


czwartek, 13 czerwca 2013

Auteuil i Pagnol




JEAN DE FLORETTE & MANON ZE ŹRÓDEŁ (Manon des sources), reż. Claude Berri, FRA 1986

Claude Berri i Gerard Brach ponownie adaptują i koncertowo obsadzają opowieść Marcela Pagnola o wytrwałym Jeanie, haniebnie oszukanym przez mieszkańców wsi, w której się osiedlił z rodziną, oraz o cierpliwej zemście jego córki. W wytrawionym słońcem pejzażu, wśród ogłuszającego śpiewu cykad rozgrywa się historia na miarę tragedii antycznej, chrzęszczą wysuszone trawy, a upał i brak wody (kluczowy dla intrygi) dają się nieomal fizycznie doświadczać widzowi. Pojedynek między Yvesem Montandem a Gérardem Depardieu, rozgrywany po części za pośrednictwem Daniela Auteuila, ostatecznie wygrywa wielkooka Emmanuelle Béart, a filmuje ich Bruno Nuytten.

Dylogia zdobyła w latach '86-'89 w sumie 14 nagród, w tym BAFTA i Césara dla Auteuila w najlepszej roli męskiej oraz Césara dla Béart za najlepszą drugoplanową rolę żeńską. I, jak wciąż można się przekonać naocznie, zasłużenie. 

CÓRKA STUDNIARZA (La fille du puisatier), reż. Daniel Auteuil, FRA 2011

Po latach Auteuil powraca do twórczości Pagnola, debiutując jako scenarzysta i reżyser - a przy tym reżyserując samego siebie - w historii owdowiałego studniarza Pascala, jego sześciu córek i romansu najstarszej z nich. Poniekąd podąża śladem samego Pagnola, który pierwszą wersję Córki studniarza osobiście napisał i zrealizował w 1940. Opowieść jest prosta, klarowna, pełna zrozumienia dla ludzkich słabości oraz wiary w to, że wszystko ostatecznie zmierza do harmonii, choćby wybuchały wojny a samolubne matki nie przekazywały listów od synów. Robota filmowa perfekcyjna, rozkosz odbiorcza przeogromna. Dzieło z klasą, której można pozazdrościć. I cholernie krzepiące.

PS Obecnie Auteuil znów jako scenarzysta, reżyser i aktor w jednym, pracuje nad kolejną adaptacją Pagnola (który i te swe dzieła zdążył zekranizować) - premiera dwóch pierwszych części TRYLOGII MARSYLSKIEJ już na jesieni! Nie wiemy, czy w Polsce...

PPS Przygarść plakatów i okładek do dylogii:














































wtorek, 4 czerwca 2013

Idiotyzm z interesującą wkładką




OŚWIADCZYNY PO IRLANDZKU (Leap Year), reż. Anand Tucker, IRL-USA 2010

Idiotka z Bostonu, dekoratorka wnętrz na sprzedaż, jedzie do Dublina oświadczyć się swojemu chłopakowi-kardiologowi, któremu ani to w głowie. Jak na idiotkę dość sprawnie radzi sobie z pokonywaniem piętrzących się po drodze trudności, wykorzystując w tym celu właściciela podupadającego prowincjonalnego pubu. Współczujemy biedakowi od pierwszych kadrów, bo z góry wiadomo, że to się musi skończyć ślubem - widać chłopina lubi, jak mu dziewczyna wymiotuje na buty.

PS Czy tak zaawansowaną nieumiejętność chodzenia na wysokich obcasach, jaką prezentuje Amy Adams, można wyćwiczyć, czy trzeba się z nią urodzić?

PPS Matthew Goode, łączący w sobie wdzięk Jeremy'ego Ironsa i Aidana Quinna, naprawdę godzien jest ról na miarę Powrotu do Brideshead, zamiast marnować się w tak taniej konfekcji.

PPPS Uwaga, nie mylić z meksykańskim  Año bisiesto Michaela Rowe'a z tegoż samego roku!



wtorek, 28 maja 2013

WSZETECZNY UROK OPOWIEŚCI


U NIEJ W DOMU (Dans la maison), reż. François Ozon, FRA 2012
 
...każdy dziedziniec, tłumiąc hałas swoim oddaleniem, pozwalając oglądać milczące gesty w prostokącie umieszczonym pod szkłem zamkniętego okna, tworzy dla sąsiada wystawę stu zawieszonych obok siebie holenderskich obrazów - pisał Proust w Stronie Guermantes, antycypując nieomal zakończenie najnowszego filmu Ozona. Zanim jednak my, prawdziwie cierpiący na głód opowieści, odnajdziemy wraz z Fabricem Luchinim ukojenie, damy się razem z nim uwieść pięknemu i amoralnemu (jak to we francuskiej literaturze i filmie bywa od lat), a zarazem przewrotnie niewinnemu młodzieńcowi z pisarskim zacięciem, godnemu naśladowcy Flauberta. Zaniedbamy wraz z jego profesorem żonę, zafascynujemy się matką kolegi i bez względu na etyczne reperkusje będziemy domagać się odpowiedzi na podstawowe pytanie napędzające naszą fantazję: co dalej?
Zdarzają się czasem dzieła kompletne. Najczęściej Francuzom.


poniedziałek, 20 maja 2013

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą




PRZELOTNI KOCHANKOWIE (Los Amantes pasajeros), reż. Pedro Almodovar. ESP 2013

Gdzieś w La Manchy na zapomnianym strychu kurzyła się obtłuczona walizka... W walizce zwijały się ze starości pożółkłe kartki maszynopisów - to scenariusze młodego Pedra z czasów La Movidy, a wśród nich podobnie jak pozostałe obsceniczna historia pewnego lotu z Madrytu do Ciudad Mexico, który właściwie nie doszedł do skutku. I jakby nie było dojrzałego etapu twórczości, Almodovar znów kręci beztroski, bezczelny, obrazoburczy (niegdyś może), odważny obyczajowo (trzydzieści lat temu) film, na którego planie wszyscy krewni i znajomi bawili się świetnie. Z zaskakującym morałem: cnota najpobożniejszego z bohaterów zostaje nagrodzona - i to dostaniem się do siódmego nieba po twardym lądowaniu.

PS Krystyna Janda twierdzi, że to film "żenujący". Poniekąd. I taki chyba miał być.






czwartek, 9 maja 2013

Ta seksowna pomoc humanitarna...



BEZ GRANIC (Beyond Borders), reż. Martin Campbell, GER-USA 2003

Żeby się raz podłożyć Clive'owi Owenowi, Angelina Jolie - po przeputaniu kapitału zakładowego swego małżeństwa w chwilę po ślubie - przez dekadę pracując dla organizacji humanitarnych będzie dożywiać Trzeci Świat. To się dopiero nazywa sublimacja popędu.
Niestety - żądza nie miłość, czeczeńskich/rosyjskich min nie zwycięży.

PS Swoją drogą: aktywista Lekarzy bez Granic jako obiekt fantazji seksualnych - jak to świadczy o naszych czasach?


wtorek, 7 maja 2013

Pryzmy okrwawionej rzodkwi na tle zachodu słońca



KTO NIGDY NIE ŻYŁ, reż. Andrzej Seweryn, POL 2006

Żebrowski w jednym z wywiadów zadeklarował, że u Seweryna mógłby zagrać nawet klamkę - no i wykrakał.

Jedyny pożytek, że zrzucił na potrzeby filmu szesnaście kilo, nie dorabiając się przy tym rozstępów, co możemy sprawdzić naocznie dzięki scenie pod prysznicem.