niemechaniczna pomarańcza
Raczej o filmach, ale bez książek się nie obejdzie. Raczej nieregularnie.
piątek, 11 maja 2012
MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE
JEDEN DZIEŃ (One Day), reż. Lone Sherfig, GB-USA 2011
Wszystkie te kobiety, które spotykam, czymże one są, jeśli nie książkami dawno już przeczytanymi? Ty zaś przypominasz bibliotekę pełną nieznanych tomów, woluminów jeszcze nieotwartych. - Niemal jęknął, aż do bólu zdumiony ogromem własnego szczęścia. - Daję słowo, czeka mnie wspaniała lektura! Pechowo dla Emmy czarujący łajdak Dexter nie czytał Henry'ego Jamesa, on w ogóle niczego nie czytał, choć ona się tak starała... Dzięki temu zamiast opowieści o małżeństwie z dwudziestoletnim stażem mamy historię wiecznej miłości w codziennej scenerii.
DO OBEJRZENIA: http://youtu.be/kgYsFwivyKk?hd=1
Etykiety:
Anne Hathaway,
Jeden Dzień,
Jim Sturgess,
wieczna miłość
piątek, 4 maja 2012
Miejscowa idiotka robi renament/remament/rene... eee!
GODZINY STRACHU (Butterfly on a Wheel), reż. Mike Barker, CAN-GB 2007
Nigdy nie należy lekceważyć zdradzanych żon i mężów, bo mogą zafundować nam taką hitchcockowską psychodramę, że do końca życia się nie otrząśniemy. Ale skoro zdradzamy Marię Bello albo Pierce'a Brosnana, to - bądźmy szczerzy - zasłużyliśmy na o wiele gorsze rzeczy.
NEXT, reż. Lee Tamahori, USA 2007
Najwyraźniej Julianne Moore nie może grać tylko w dobrych filmach, ale te gorsze mogłyby chociaż nie być nudne.
127 GODZIN (127 Hours), reż. Danny Boyle, USA 2010
Chłopcy będą zachwyceni opowieścią o lekkomyślnym młodzieńcu, który w wyniku szeregu nieroztropnych posunięć musiał urżnąć sobie ramię tępym chińskim scyzorykiem.
Miłośnicy kina zapłaczą z żalu za Płytkim grobem.
15.10 DO YUMY (5:10 to Yuma), reż. James Mangold, USA 2007
Dużo lepsze niż kanoniczna wersja Delmera Dawesa z 1957 roku. Tylko czarny charakter, choć znakomicie napisany, gorzej zagrany. Dużo gorzej...
CELA (The Cell), reż. Tarsem Singh, GER-USA 2000
Zjawiskowo piękna J.Lo - w nadzwyczaj interesującej oprawie wizualnej - udowadnia, że w kruchości jej bohaterki tkwi siła mogąca góry przenosić. Może sobie J.Lo prywatnie być idiotką, można sobie jej nie lubić, ale nie uznać zdolności się nie da.
A skoro robimy porządki, to zobaczmy jeszcze, któż tu nie zagrał (Borys Szyc, dzięki niech będą Opatrzności!):
piątek, 20 kwietnia 2012
Życie zaczyna się po pięćdziesiątce
MAMMA MIA!, reż. Phyllida Lloyd, GB-USA 2008
Kto z zaciśniętymi zębami przetrzyma szczebioty, piski i kwiki smarkatej, która namotała intrygę, ten zostanie nagrodzony resztą obsady 50+. Parafrazując Djunę Barnes: Nie wystarczy nie umieć śpiewać, trzeba jeszcze wiedzieć jak!
Etykiety:
50+,
Meryl Streep,
musical
Legenda tonie, ale dalej zarabia!
TITANIC, reż. James Cameron, USA 1997/2012
Jak zakosztować seksu z dziewczyną na tylnym siedzeniu samochodu, skoro jesteśmy na środku oceanu a góry lodowe dyszą nam w plecy? Leo Di Caprio nie takie rzeczy potrafi!
PS Gatunek: Melodramat katastroficzny. Zaiste...
PPS Powyżej TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ (Love Actually, reż. Richard Curtis , GB 2003 ), a i w MAMMA MIA! nawiązania do sceny dziobowej z Meryl Streep się znajdzie.
Etykiety:
Di Caprio,
katastrofa,
melodramat,
Titanic
piątek, 13 kwietnia 2012
OD FILMÓW NAGRADZANYCH LEPIEJ CZASAMI Z DALEKA!
THE HURT LOCKER. W PUŁAPCE WOJNY (The Hurt Locker), reż. Kathryn Bigelow, GB-USA 2008
Wreszcie cała prawda o rozbrajaniu bomb! Nie przecina się albo czerwonego, albo niebieskiego kabelka, tylko najpierw zielony, a potem żółty. Ale dlaczego przez 126 minut?! (Między 48. a 55. minutą pojawia się Ralph Fiennes.)
PS. Recenzent GW zachęcał, powołując się na najwyraźniej nigdy przez siebie niewidziane filmy: Ta paradokumentalna i sugestywna opowieść o uzależnieniu od wojny to współczesny
odpowiednik "Plutonu" i "Łowcy jeleni" w jednym.
GOMORRA, reż. Matteo Garrone, ITA 2008
Jeśli chodzi o filmowe adaptacje demaskatorskich reportaży, Wszyscy ludzie prezydenta nadal pozostają niedościgli.
poniedziałek, 26 marca 2012
Farewell, Angelina!
TURYSTA (The Tourist), reż. Florian Henckel van Donnesmarck, USA-FRA-ITA 2010
Kto z miłośników talentu Johnny'ego Deppa już przy Żonie astronauty zgrzytał zębami, niech się zaopatrzy w szczękę bokserską. Kto widział francuski oryginał, niech się zaopatrzy tym bardziej.
PS Gwoli porównania (choć bez porównania):
PAN I PANI SMITH (Mr. & Mrs. Smith), reż. Doug Liman, USA 2005
Na nieszczęście główny bohater wbrew radom przyjaciela nie załatwia zdziry od razu i musimy się z nią męczyć prawie dwie godziny. Jeśli zechcemy obejrzeć akurat ten film z Bradem Pittem, oczywiście.
Kto z miłośników talentu Johnny'ego Deppa już przy Żonie astronauty zgrzytał zębami, niech się zaopatrzy w szczękę bokserską. Kto widział francuski oryginał, niech się zaopatrzy tym bardziej.
PS Gwoli porównania (choć bez porównania):
PAN I PANI SMITH (Mr. & Mrs. Smith), reż. Doug Liman, USA 2005
Na nieszczęście główny bohater wbrew radom przyjaciela nie załatwia zdziry od razu i musimy się z nią męczyć prawie dwie godziny. Jeśli zechcemy obejrzeć akurat ten film z Bradem Pittem, oczywiście.
Etykiety:
Angelina Jolie,
Anthony Zimmer,
Brad Pitt,
Johnny Depp,
Turysta
czwartek, 8 marca 2012
Gejsze w sosie słodko-kwaśnym
WYZNANIA GEJSZY (The Memoirs of Geisha), reż. Rob Marshall, USA 2005
Tysięczna wersja historii Kopciuszka, która w finale okazuje się setną wersją historii Pigmaliona, czego się oczywiście domyśliliśmy już dwie godziny wcześniej. Rob Marshall pomiędzy Chicago a Dziewięć reżyseruje egzotyczny melodramat, w którym miłość jednak triumfuje. Melodramat jest do tego stopnia egzotyczny, że japońskie gejsze grane są w nim przez chińskie aktorki.
Tysięczna wersja historii Kopciuszka, która w finale okazuje się setną wersją historii Pigmaliona, czego się oczywiście domyśliliśmy już dwie godziny wcześniej. Rob Marshall pomiędzy Chicago a Dziewięć reżyseruje egzotyczny melodramat, w którym miłość jednak triumfuje. Melodramat jest do tego stopnia egzotyczny, że japońskie gejsze grane są w nim przez chińskie aktorki.
Etykiety:
Rob Marshall,
Wyznania gejszy
Subskrybuj:
Posty (Atom)




